YI9KT - WSPOMNIENIA Z IRAKU.

Ponownie do Republiki Iraku udało mi się przyjechać w dniu 21.07.2006 roku w ramach Polskiego Kontyngentu Wojskowego w składzie międzynarodowych sił stabilizacyjnych. Podobnie jak w czasie poprzedniego pobytu w Iraku (lipiec 2004 roku - luty 2005 roku) zajmowałem się naprawą sprzętu elektronicznego. Kilka dni po przybyciu rozpocząłem starania o uzyskanie zgody od władz wojskowych na pracę radioamatorską z terenu bazy Diwaniyah.

Ryszard SP8HKT w bazie Diwaniyah IRAK OKOLICE BAZY DIWANIYAH RZEKA TYGRYS W ODDALI MIASTO AL KUT

Licencję uprawniającą do pracy z terenu Iraku pod znakiem YI9KT posiadałem już wcześniej, ponieważ została wydana w maju 2004 roku na okres 5 lat. W międzyczasie w chwilach wolnych rozglądałem się za pomieszczeniem, gdzie mógłbym umieścić swoją stację. Dużo pomagał mi Rajmund SP1RKB, który przebywał już w Iraku od ponad półtora miesiąca i był aktywny pod znakiem YI9RKB. Obaj mieliśmy dużo wcześniej kontakt telefoniczny oraz e-mailowy.

RAJMUND YI9RKB I RYSZARD YI9KT

W poszukiwaniach napotkałem szereg trudności, bo obszar bazy jest niewielki - nasycony różnymi urządzeniami elektronicznymi, co nie bardzo współgrało z działalnością radioamatorską, ponadto potrzeba trochę wolnego miejsca na rozwinięcie anten. Była to w moim przypadku chyba najtrudniejsza kwestia. Ostatecznie w pierwszych dniach sierpnia dzięki wyrozumiałości przełożonych otrzymałem zgodę na prace radioamatorską, ale dalej nie miałem odpowiedniego pomieszczenia. Dzięki uprzejmości jednego z kolegów, który wykazał daleko idące zrozumienie dla naszego hobby, dostałem kącik w pomieszczeniu siłowni. Pomieszczenie było zamykane, posiadało klimatyzację, trochę na uboczu bazy i co najważniejsze w pobliżu były względnie dobre warunki na montaż anten. Oczywiście nie można tego porównywać do typowych ekspedycji dx-owych, które dysponują sporym terenem i rozwijają dowolne anteny.

RYSZARD YI9KT PRZY RADIOSTACJI

Moje skromne wyposażenie to transciver ICOM IC-735, zasilacz PS-55, skrzynka antenowa MFJ-949 E, anteny vertical siedmiopasmowy GP-7 na pasma (40 m -10 m) oraz delta loop 85 m na pasma (80 m, 40 m).

Antena vertical GP-7 umieszczona była na maszcie o wysokości 5 m, na 5 metrowej przybudówce, mniej więcej 10 m nad ziemią, natomiast antena delta loop zawieszona była pod skosem w stosunku do ziemi na wysokości od ok. 8,5 m do wysokości 4 m - taką niestety miałem tylko możliwość.

Pracę w eterze rozpocząłem w dniu 05.08.2006 roku łącznością z Jerzym SP8TK. Antena vertical sprawowała się znakomicie zarówno w łącznościach z Europą (ok. 4000 km) jak również z innymi kontynentami. Antena delta loop stroiła się bardzo ładnie - SWR 1,15 na początku pasma 80 metrowego, ale co ciekawe, skuteczniej pracowała w paśmie 40 metrowym pomimo dosyć wysokiego SWR. Niestety czasu na działalność radioamatorską nie posiadałem dużo. Moja aktywność na pasmach odbywała się w tzw. czasie wolnym. Praktycznie wyglądało to tak, że udawało mi się wygospodarować około godziny w czasie przerwy obiadowej oraz na kolację ok. 10-11 GMT i ok. 14 -15.30 GMT. Po godzinie 20.30 czasu lokalnego miałem dopiero trochę czasu dla siebie i wtedy mogłem trochę podziałać w eterze, przeważnie do północy (17.30 - 21 GMT). Różnica do czasu polskiego wynosi + 2 godziny, a do czasu GMT + 3 godziny. Propagacja na pasmach amatorskich, w okresie mojego pobytu w Iraku, niestety nie była najlepsza. Dodatkowo dochodziła jeszcze odległość ok. 3500 - 5000 km do moich najbliższych korespondentów w Europie. Aktywność stacji z rejonu bliskiego wschodu była znikoma, nawiązałem może kilkanaście łączności z tymi stacjami. Pasma 10 i 12 m były prawie martwe, udało mi się jednak natrafić na kilka otwarć propagacyjnych i przeprowadzić kilkaset łączności. Czasami pasma te otwierały się na propagację była wzdłuż równika lub na południe, ale nie było tam za wiele aktywnych stacji. Pasma 15 i 17 m w sierpniu i do połowy września były aktywne sporadycznie. Większość łączności jakie przeprowadziłem w tym okresie było w pasmach 20 i 30 m - trochę w paśmie 40 m, ale na tym paśmie często o tej porze roku w Iraku pojawiał się duży poziom szumów i trzasków - czasami nawet na poziomie S-9. Podobnie sprawa wyglądała w paśmie 80 m, na które antenę zawiesiłem 20 września. Sygnały stacji były słabe i duże tło szumów, co przy dużej ilości stacji wołających, powodowało zlewane się sygnałów i utrudniony odbiór. Bywały dni dobrych otwarć propagacyjnych na Europę, czasami w kierunku dalekiego wschodu i wtedy praca była czystą przyjemnością. Dużą bolączką operatorów pracujących ze stacjami z Europy jest brak przestrzegania przepisów korespondencji, a szczególnie słuchania - co nadaje odległy korespondent, komu odpowiada, i co podaje. Prowadzi to do niepotrzebnego zamieszania i utrudnia odbiór pozostałym chętnym do nawiązania łączności. Całe szczęście, że dotyczy to w niewielkim stopniu stacji polskich.

Chwila relaksu - łączności ze stacjami polskimi.

Martwił mnie fakt, że propagacja na wyższych pasmach, jeżeli była, to występowała w godzinach mojej pracy zawodowej. Wieczorem pozostawały mi właściwie tylko pasma 30, 40 i 80 m. Od połowy października zaobserwowałem zjawisko bardzo wczesnego zamknięcia się pasma 30 m, około godzinę po zachodzie słońca. Później słychać było stacje z Europy, ale moje sygnały nie były odbierane. Czasami bywało tak, że wieczorem ja słyszałem słabo swoich korespondentów, natomiast w Europie odbierano moje sygnały bardzo dobrze. Od czasu do czasu słuchałem też w paśmie 160 m. Wielu krótkofalowców było zainteresowanych, właśnie możliwością nawiązania łączności w tym paśmie. Około połowy października udało mi się zmobilizować i zawiesić antenę na pasmo 160 m inverted V 2x39 m wykonaną z kabla telefonicznego PKL. Środek anteny został zamontowany na wysokości ok. 11 m nad ziemią, a jej końce na 5 m. Ukierunkowana byla w stronę Europy Środkowej. Po stronie odbiorczej niestety nie sprawowała się dobrze. Pierwsze łączności przeprowadziłem 22 pażdziernika. Słyszalność mojej stacji w Europie wynosiła od S6 do S9 w zależności od propagacji. 25 pażdziernika przy wydatnej pomocy Rajmunda SP1RKB zainstalowałem wcześniej wykonaną antenę odbiorczą K9AY.

Jedna ramka została ukierunkowana w stronę Europy i USA, a druga w kierunku Japonii i Dalekiego Wschodu. Całość umieściłem na starym, nieczynnym transformatorze wysokiego napięcia ok. 3 m nad gruntem. Usytuowanie jej tuż nad ziemią nie było możliwe ze względu na często przechodzących tam ludzi. Odbiór na niższych pasmach uległ bardzo wyraźnej poprawie. Najlepiej sprawowała się w pasmach 80 i 160 m. W paśmie 40 m, w zależności od propagacji, odbierałem na verticalu GP-7 lub na K9AY. Następnego dnia zainstalowałem antenę odbiorczą beverage o dł. 89 m ukierunkowaną na Japonię. Wykonana była także z kabla telefonicznego. Pierwsze 20 m anteny umieszczone były ok. 0,5 m nad ziemią, pozostała część spoczywała bezpośrednio na gruncie. Była bardzo przydatna przy otwarciach propagacyjnych w kierunku Japonii na pasmach 80 i 160 m. Z moich obserwacji wynikało, że w zależności od kąta pod jakim docierał sygnał, raz lepsza okazywała się K9AY, a innym razem beverage. Podczas pierwszego pobytu w Iraku, z powodu braku przełącznika, kable koncentryczne zmieniałem ręcznie, teraz postanowiłem nie powtarzać tego błędu i GP-7, Delta Loop na pasmo 80 m i Inverted V na pasmo 160 m zmieniałem przełącznikiem w skrzynce antenowej MFJ-949E lekko zmodyfikowanej. Zamiast zacisku "WIRE" zamontowałem gniazdo UC-1 dla trzeciej anteny. Zabrałem także z kraju dodatkowy przełącznik anten odbiorczych, abym móc korzystać z dowolnie wybranej anteny odbiorczej: beverage, obu ramek K9AY lub anteny, na której aktualnie nadawałem. Podczas rozbudowy moich anten odbiorczych największy problem miałem z brakiem dostatecznej ilości przewodów koncentrycznych.
Jak zapewne koledzy doskonale się orientują, okres mojej aktywności radioamatorskiej z terenu Iraku przypadł w czasie minimum aktywności Słońca w cyklu 11-letnim, więc postanowiłem to wykorzystać i od połowy listopada aż do końca mojego pobytu skoncentrować się na niskich pasmach 40, 80 i 160 m. Miałem zamiar aktywnie pracować w zawodach CQ WW DX zarówno w części fonicznej jak i telegraficznej. Niestety pech zweryfikował częściowo te plany. W dniu rozpoczęcia części fonicznej zawodów awarii uległ nadajnik transcivera. Zamiast startować w zawodach rozkręcałem urządzenie w celu wyszukania i usunięcia uszkodzenia. Niestety okazało się, że uszkodzeniu uległy tranzystory drivera oraz kilka innych elementów, których nie posiadałem. W tym miejscu pragnę serdecznie podziękować Ryszardowi SP8ONZ oraz mojej żonie za szybkie ściągnięcie i przesyłanie do Iraku potrzebnych części. Po dwóch dniach przerwy rozpocząłem pracę na pasmach na transciverze FT-100 Rajmunda SP1RKB, który od 12 września nie pracował już w eterze, ponieważ ważność jego licencji skończyła się, a na jej przedłużenie nie było żadnych perspektyw. Jestem mu niezmiernie wdzięczny za użyczenie sprzętu. Niestety nie mogłem działać w pasmach 10 i 12 m ani na 160 m. Po około dwóch tygodniach dotarły do mnie potrzebne podzespoły i przystąpiłem do naprawy sprzętu. Od 18 listopada znów byłem aktywny na 9 pasmach amatorskich. Szczególnie dużo chętnych było do nawiązania łączności na 80 i 160 m, a także na 10 i 12 m, gdzie bywały otwarcia w kierunku Europy często z bardzo silnymi sygnałami. Ostatnia dekada listopada i początek grudnia to całkiem niezłe warunki propagacyjne na wyższych pasmach - co starałem się wykorzystać. Po przeprowadzeniu ponad 23.000 łączności odmówiła dalszej współpracy ostatnia zapasowa blaszko-sprężyna sztorcowego klucza telegraficznego. Sytuacja zmusiła mnie do zakończenia pracy tym kluczem, ponieważ jakość nadawania drastycznie się pogorszyła. Kolejne łączności prowadziłem przy użyciu komputera.

Po pechowym starcie w części fonicznej zawodów CQ WW DX postanowiłem wystartować w części telegraficznej w kategorii jeden operator na wszystkich pasmach, aby umożliwić szerokiej rzeszy kolegów zaliczenie Iraku i 21 strefy. Niestety mój czas był mocno ograniczony obowiązkami służbowymi. Pomimo wielu przeciwności udało mi się przeprowadzić 1555 QSO (przez ok. 28 godzin) co dało mi 1.326.328 punktów. Na początku grudnia przeszedłem na dwa tygodnie do pracy zmianowej na dyżury, co miało również swoje plusy, ponieważ często dysponowałem wolnym czasem w ciągu dnia. Starałem się to skrzętnie wykorzystać, co zaowocowało wieloma ciekawymi łącznościami. Jak się niebawem przekonałem, pasmo drobnych awarii mnie nie opuszczało. Tym razem odmówiła dalszej współpracy turbinka dmuchawy zasilacza PS-55. Do chłodzenia mojego sprzętu zmuszony byłem adaptować wentylator od innego urządzenia. Stanowiło to istotny problem, ponieważ pracując aktywnie na pasmach stosunek czasu odbioru i nadawania często wynosił jeden do jednego i urządzenie silnie grzało się. W skrajnych sytuacjach, jak chociażby zawody, posiłkowałem się dodatkowym wentylatorem Zefir specjalnie zabranym z kraju. Od około 10 grudnia starałem się dwa razy w tygodniu pracować o wschodzie słońca na dolnych pasmach aby umożliwić również stacjom z Ameryki Północnej, Środkowej i Południowej przeprowadzenie łączności. Jeśli tylko propagacja była sprzyjająca, tłok w eterze panował ogromny. Często dodatkowym utrudnieniem były niektóre stacje z Europy, które przeszkadzały w odbiorze odległych sygnałów moich korespondentów z drugiej półkuli. Działanie takie pozbawione było sensu i logiki, bo przecież kilka razy w tygodniu, w godzinach wieczornych, pracowałem specjalnie dla stacji europejskich. Wielokrotnie proszony byłem o zmianę pasma lub emisji, co dało kolegom możliwość zaliczenia brakujących łączności. W połowie grudnia po licznych opadach deszczu (pora deszczowa) sytuacja zmusiła mnie do przeniesienia anteny delta loop pasma 80 m kilkadziesiąt metrów dalej, ponieważ zaczęła ona powodować lekkie zakłócenia w odbiorze satelitarnym, prawdopodobnie ze względu na zmianę przewodności gruntu.

Maszt o wysokości 11 m został zamontowany na pięciometrowej przybudówce, czyli prawie 16 m nad ziemią, a antena pod kątem 60° w stosunku do gruntu. Dolna, dłuższa część trójkąta umieszczona była około 4 m nad gruntem. Odsunięcie konstrukcji w bok spowodowało ustąpienie zakłóceń i poprawę słyszalności w paśmie 80 m szczególnie na drugiej półkuli. W okresie świąt Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku miałem trochę więcej czasu na działalność amatorską i liczba przeprowadzanych łączności szybko rosła.

Ostatnie dwa tygodnie upłynęły na zwiększonej aktywności szczególnie w pasmach 80 i 160 m. Pracę radioamatorską z Iraku zakończyłem 15 stycznia 2007 roku o godzinie 06.31 czasu lokalnego łącznością ze stacją kolumbijską w paśmie 40 m.

Pragnę kolegom uzmysłowić fakt, że mój pobyt w tym kraju często był zakłócany przez liczne ostrzały moździerzowe i rakietowe bazy co nie ułatwiało mi życia i powodowało szereg stresów. Praca na pasmach amatorskich była na to wspaniałym antidotum. Podsumowując swoją 5 miesięczną aktywność amatorską, chciałbym podkreślić, że pracując tylko w czasie wolnym od zajęć zawodowych udało mi się przeprowadzić na 9 pasmach amatorskich 32.830 łączności z 219 krajami w tym 80% na telegrafii i 20% na fonii.

BAND CW SSB Total
1,8 Mc 950 5 955
3,5 Mc 2865 96 2961
7 Mc 6259 1388 7647
10 Mc 6134 - 6134
14 Mc 4883 2141 7024
18 Mc 2543 496 3039
21 Mc 2170 2176 4346
24 Mc 344 205 549
28 Mc 160 15 175
Total 26308
80%
6522
20%
32830

Podczas mojego pierwszego pobytu w Republice Iraku przeprowadziłem 39.420 łączności, co łącznie daje 72.250 łączności z 253 krajami świata w obu aktywnościach.

Band CW SSB Total
1,8 Mc 1304 14 1318
3,5 Mc 6619 543 7162
7 Mc 14007 3188 17195
10 Mc 10618 - 10618
14 Mc 6911 2809 9720
18 Mc 6874 1698 8572
21 Mc 5918 3611 9529
24 Mc 2690 1331 4021
28 Mc 2480 1635 4115
Total 57421
79,5 %
14829
20,5 %
72250

Szczególnie cenne jest dla mnie przeprowadzenie 1318 łączności na 160 m oraz 7162 na 80 m, a także 17.195 łączności na 40 m. Bardzo dziękuję kolegom Jurkowi SP8TK, Piotrowi SP2JMR i Henrykowi SP7RJF bez pomocy których, moja praca krótkofalarska z Iraku nie byłaby możliwa. Serdecznie pozdrawiam i dziękuje za przeprowadzone łączności wszystkim koleżankom i kolegom życząc wielu ciekawych DX-ów.

Ryszard SP8HKT